piątek, 22 sierpnia 2014

Rozdział 2 "Łzy to jedyna ucieczka od problemów lecz nigdy nie złagodzą sprawy"

-Brawo Drconie a więc ta szlama jest twoja!-krzyknął Voldemort a Malfoy skłonił się nisko i mocno ścisnął moje ramię prowadząc chyba w stronę swoich komnat.Gdy zdjął z nich bariery,rzucił mnie na podłogę.

-A teraz słuchaj mnie Granger!W tych komnatach obowiązują 3 zasady:1.nie przeszkadzaj mi gdy pracuję a co dopiero odpoczywam,2.Nie masz prawa odezwać się nie zapytana i 3.Masz się mnie słuchać i  nie pałęsać mi się pod nogami!Zrozumiano?!-krzyknął i szarpnął mnie za włosy.
-Tak jest-powiedziałam.
-Idź teraz końcem korytarza w prawo do swojego pokoju i tam idź do łazienki a Ziek przyniesie dla ciebie coś an przebranie-powiedział lodowatym tonem.Ja tylko spuściłam głowę w dół i poszłam w stronę swojego "nowego" pokoju.Gdy weszłam do pomieszczenia moim oczom ukazało się małe łóżko pod ścianą,toaletka pod oknem,duża szafa obok drzwi,duże okno oraz drzwi zapewne do łazienki.Ten pokój wyglądał jak z jakiegoś koszmaru lecz czego ona się spodziewała?I tak miałam dużo szczęścia że ta Łasica Malfoy nie kazał mi spać na podłodze obok swojego łóżka.Pośpiesznie poszłam do łazienki gdzie czekała na mnie już szata na przebranie koloru zielonego.Weszłam pod prysznic i dopiero teraz zorientowałam się w czyich rękach jestem.Po umyciu się przebrałam się w czyste szaty a włosy spięłam spinką która leżała na umywalce.Wyszłam z łazienki a moim oczom ukazał się stół z różnymi owocami zaczynając od truskawek które uwielbiam kończąc na kiwi i ananasie.Obok znajdował się półmisek z sałatką owocową,a obok tego pieczywo i miód.Wzięłam kromkę chleba i posmarowałam ją miodem a następnie zjadłam.Po tej kanapce zjadłam kilka truskawek i przeczytałam karteczkę która była doczepiona do kolacji.
"Gdy panienka skończy jeść niech zawoła Ziek a Ziek pojawi się i posprząta" Po przeczytaniu powiedziałam imię skrzata domowego a ten zjawił się i posprzątał po jedzeniu pstryknięciem palców.
-Panienka nawet nie wie ile panienkę szczęścia spotkało że panienka trafiła do Pana Malfoya-szepnął Ziek i rozpłynął się w powietrzu.
-Granger chodź tutaj-powiedział zimnym tonem Malfoy a ja nie chcąc się sprzeciwiać poszłam do salonu gdzie on się znajdował.
-Tak?-zapytałam.
-Nie będę cię gwałcił,bił ani torturował jak inni Śmierciożercy robią swoim niewolnicom i jak na zawołanie usłyszałam przeraźliwy krzyk Padmy.Podbiegłam do drzwi i próbowałam je otworzyć by jej pomóc.To co że zdradziła ale nie może cierpieć u Notta.Zaczęłam walić,kopać i bić te drzwi byle by się do niej dostać.Płakałam i krzyczałam byle tylko być przy niej i zabrać od niej Notta.
-Patil ma teraz niezłe piekło bo trafiła do zawodowego gwałciciela Notta.-powiedział.
-Nie!.....nie!-krzyczałam na całe gardło.
-Uspokój się Granger!To i tak nic nie da!-krzyknął i odciągnął mnie i posadził na kanapie.
-No i widzisz?Zabrudziłaś całe drzwi swoją krwią!-krzyknął-Ziek!-krzyknął lodowatym tonem. 
-Tak panie?-zapytał skrzat.
-Umyj te drzwi natychmiast!-rozkazał głosem nie znoszącym odmowy.
-A ty Granger wiedz że jutro jest przyjęcie u Goyla i masz na nie za mną pójść-powiedział.-A teraz już możesz iść-dodał a ja szybkim krokiem ruszyłam w stronę swojego pokoju.Położyłam się i zasnęłam.


,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,
Nie za dobrze spałam tej nocy.Od 4 nad ranem już nie sapałam tylko leżałam.Gdy usłyszałam jak ktoś zbliża się do mojego pokoju około 8:00 podniosłam się i podeszłam do okna aby odetchnąć świeżym powietrzem.
-Nawet nie próbuj uciekać Granger bo i tak tej ucieczki nie przeżyjesz bo rozbijesz się o ostre skały-usłyszałam głos Malfoya za sobą i odwróciłam się patrząc mu przez chwilę prosto w oczy.
-Chodź na śniadanie-powiedział i otworzył drzwi abym mogła przez nie wyjść a on sam wyszedł od razu za mną.Na środku salonu stał nakryty stół.Były na nim różne półmiski z jedzeniem i inne pyszności.
-Smacznego Granger-powiedział oschle.
-Smacznego-mruknęłam i zaczęłam jeść.Po posiłku Ziek posprzątał a Malfoy usiadł na kanapie dając mi znak abym siadła obok niego.Tak też zrobiłam a on podał mi jakiś eliksir.
-Wypij go to będzie mniej boleć-powiedział podając mi fiolkę.Powąchałam płyn a następnie wypiłam całą zawartość fiolki.
-Teraz może przez chwilę boleć-powiedział i chwycił moją rękę a następnie swoją różdżkę.Wiem co on chce zrobić.......naznaczyć mnie.Po chwili poczułam niezmierny ból na moim nadgarstku.Po jakiś 2 minutach ból uległ i zerknęłam na swój nadgarstek......
Był na nim jego herb rodowy......................

,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,
Po tym jak Malfoy wyszedł z komnaty ja siedziałam na sofie jak zaczarowana.
-Czy on mi właśnie oszczędził bólu?-zadawałam sobie właśnie to pytanie.
 Zbliżał się wieczór Ziek przyniósł mi przepiękną suknię koloru ciemnej zieleni która wyglądała tak:
i kosmetyki z najwyższej półki.Zatuszowałam nieprzespaną noc pudrem.Oczy pomalowałam cieniem koloru sukienki i tuszem do rzęs a usta pomalowałam błyszczykiem koloru jasnego różu.Buty były na niezmiernie wysokich obcasach ale musiałam je nałożyć.Po przyjrzeniu się w lustrze wyszłam z pokoju i poszłam do salonu do którego właśnie wchodził już naszykowany Malfoy.
-No Granger jak na taką szlamę nieźle wyglądasz-zakpił.-Chodź już bo nie lubię się spóźniać-dodał i uścisnął moje ramię i wyszliśmy w z komnaty a ten założył na nią barierę ochronną.Szli w ciszy aż dotarli do sali w której Goyl organizował przyjęcie.
-A teraz grzecznie i bez sprzeciwu pójdziesz tam gdzie reszta niewolnic-syknął a ja kiwnęłam tylko głową.Malfoy popchnął drzwi prowadzące do sali i wszedł dumnie trzymając mnie mocno za ramię.
-No no Smoku niezłą masz tą szlamę może użyczyłbyś mi jej na kilka dni-podszedł do nas Nott i patrzył się na mnie jak na jakiś dobry kąsek mięsa.
-Dobrze wiesz że nie lubię się dzielić z innymi-powiedział.
-Jakbyś się rozmyślił to wiesz gdzie iść-mruknął i ruszył w kierunku części dla Śmierciożerców.Malfoy popchnął mnie w stronę stolika z resztą niewolnic gdzie od razu zauważyłam pobitą Lunę i w całkiem dobrym stanie Ginny.Szybkim krokiem do nich podeszłam i uściskałam się z nimi na przywitanie.
-Boże Luna co ci?-zapytałam przerażona.
-To wszystko sprawka Goyla-powiedziała Ginny i od razu przytuliła Lunę a ja do nich dołączyłam.Ginny przedstawiła mnie niewolnicom które siedziały blisko nas.
-Ty to masz Hermiono szczęście bo trafiłaś do Malfoya juniora a nie do seniora-powiedziała Luxa która była cała posiniaczona.Porozmawiałam trochę z przyjaciółkami.Ginny nie miała tak źle u Kruma dbał o nią.Impreza wśród Śmierciożerców się najwidoczniej rozkręcała bo przy tamtym stole były coraz głośniejsze rozmowy.......

wtorek, 19 sierpnia 2014

Rozdział 1 "Wojna wymaga poświęcenia"

Jak codziennie zwlokłam się z ciepłego łóżka i od razu podeszłam do biurka gdzie musiałam dokończyć raport dla Dumbeldora.Odkąd przegraliśmy w bitwie o Hogward cały Zakon Feniksa znajduje sie w domku Weasleyów.Podczas bitwy straciliśmy faktycznie połowę zakonu ale wszyscy Gryfoni którzy ocaleli a było ich niezmiernie dużo jak i  ocaleni z Ministerstwa Magii od razu przyłączyli się do "Grupy Sprawiedliwej".Udało nam się ożywić Dumbeldora przez Kamień Wskszeszenia.Niestety wojna wymaga poświęcenia.Musieliśmy oddać Voldemortowi Hogward ale za to mogliśmy bez problemu założyć bariery na miejsce gdzie znajduje się Zakon Feniksa.Żaden Śmierciożerca który jest oddany całkowicie albo w najmniejszym stopniu nie może przekroczyć tej bariery,gdyż od razu zostanie zniszczony.Feniks wśród Śmierciożerców ma szpiega......jego pseudonim to Mrs.Danger.
-Mionka chodź na śniadanie!-usłyszała głos swojej matki z kuchni.Profesor zgodził się żeby w czasie wojny jej mama zamieszkała z całym Zakonem,gdyż po śmierci ojca groziło jej śmiertelne niebezpieczeństwo.
-Już idę mamo!-krzyknęłam podpisując się.Założyłam czarne spodnie,za dużą szarą bluzę a swoje długie włosy spięłam w kuca na czubku głowy.
-Pani wybaczy ale dostawa się nie powiodła i będzie trzeba od nowa robić zamówienie-wyjaśnił szybko skrzat domowy.
-Że co!Idziemy do twojego pana Robak!-krzyknęła i wyszła z pokoju trzaskając drzwiami.
-Miona co Ci?-zapytała Ginny mijając mnie na korytarzu.
-Ten głupi skrzat nawet nie umie donieść zamówienia do Zakonu w Londynie!-krzyknęłam i usiadłam na schodach załamana.Szkoda że Rona przy mnie nie ma i Harrego.Łzy zaczęły spływać mi po policzkach a Gin chyba to zauważyła bo od razu mnie przytuliła.
-Wiem że bardzo cierpisz z powodu misji Harrego i Rona ale popatrz niedługo  wojna dobiegnie końca i znowu będzie tak jak dawniej.A teraz otrzyj łzy i chodź na śniadanie......Profesor chce z nami porozmawiać.-powiedziała przyjaciółka i razem ruszyłyśmy w stronę kuchni.
-Wzywałeś mnie Dumbeldorze?-zapytałam.
-Tak panno Granger a więc musisz wyruszyć na misje wraz z panną Weasley, panną Lovegood oraz panna Patil.-powiedział staruszek.
-A na czym będzie polegać ta misja?-zapytałam drżącym głosem.
-Musicie wypić eliksir wielosokowy i upodobnić się do mugolek.Macie za zadanie pójść do Doliny Godryka i w starym domu Harrego znaleźć księgę zaklęć którą podarowałem Lily gdy ukończyła Hogward by mogła bronić się przed Lordem Vordemortem.-powiedziawszy to uśmiechnął się w moją stronę dodając mi otuchy.
-Wojna wymaga poświęceń-szepnęła.
-Profesorze?A kiedy ma rozpocząć się ta misja?-zapytała przestraszona Ginny.
-Jutro rano.-powiedział a my wtuliłyśmy się w ramienia swoich matek.
,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,
Dzisiaj jest ten dzień,dzień w którym opuszczę bezpiecznego Feniksa.Chwyciłam swoją torebkę i włożyłam w nią różdżkę,kilka fiolek i księgę zaklęć którą zmniejszyłam zaklęciem zmniejszająco-powiększające.Pan Weasley przyniósł mi eliksir i ubrania dziewczyny w którą mam się wcielić.Wypiłam go i po chwili byłam ładną,wysoką blondynką.Ubrałam się w rurki,krótki top odsłaniający brzuch i trampki.Jednak głos jak i oczy zostały takie same.
-Hermiona!Czas ruszać!-krzyknęła Ginny a ja szybko chwyciłam torebkę i wybiegłam z pokoju.Na korytarzu obok drzwi czekały już dziewczyny i mama.
-Uważaj na siebie córciu-powiedziała moja mama i podeszła do mnie całując w czoło.
-Mamo gdyby coś mi się stało pamiętaj słowa taty:"Wojna wymaga poświęceń,nie żałuj umarłych tylko walcz o sprawidliwość"-zacytowałam słowa taty i wtuliłam się w moją rodzicielkę.
-Czas ruszać panno Granger-powiedział Profesor i lekko nas przytulił a potem posłał uśmiech by dodać nam otuchy.Razem teleportowałyśmy się do Doliny Godryka.Szłyśmy w stronę byłego domu Harrego.Kątem oka zobaczyłam że za nami idą 2 czarne postacie.Właśnie zobaczyłam że wyjęli różdżki.
-Padnij!-krzyknęłam a wszystkie położyły się na ziemi.
-Eksperial mus!-krzyknęły te postacie a nam zostały odebrane różdżki a po chwili poczułam zapach pyłku słodkiego snu.Obudziło mnie szarpnięcie za ręce.
-Pobudka szlamo-krzyknął Śmierciożerca i walnął mnie w twarz.Kątem oka dostrzegłam że inne z moich przyjaciółek tak samo zostały budzone.Jednak nie dostrzegłam Padmy.Po chwili poczułam jak ktoś mocno łapie mnie za ręce i szarpie w stronę wyjścia.Wrota od lochów się otworzyły a Śmierciożerca ciągnął mnie po podłodze do jakiś dużych czarnych drzwi......wiedziałam gdzie jestem.....byłam w Czarnym Królestwie.....

,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,
W dużej sali byli z tego co się nie mylę Śmierciożercy z pierwszego kręgu.Zostałam rzucona na środek sali.
-O widać że ta szlama Pottera się znalazła-powiedział pełnym głosem nienawiści Tom Riddle.U jego boku zauważyłam uśmiechniętą Padmę.A więc zdradziła nas!
-Ustawić je rzędzie!-krzyknął Czarny Pan a mnie i moje przyjaciółki ustawiono w rzędzie plecami do niego.
-Chętni którzy chcieliby mieć te czarownice jako swoje niewolice wystąp.Wyszło 5 Śmierciorzerców. Pierwszy zdjął maskę a moim oczom ukazała się krzywa twarz Gregore'ga Goyla,drugi zdjął a moim oczom ukazała się krzywa morda Notta,trzeci zdjął maskę a moim oczom ukazał się Wiktor Krum!Chłopak który był jej pierwszą miłością był Śmierciożercą?!Następnie czwarty zdjął maskę a moim oczom ukazał się Lestrage.Następna twarz wkurzyła mnie  najbardziej gdyż należała do Drcona Malfoya.Gdybym miała różdżkę przy sobie od razu bym go zabiła.
-Dobrze mamy więc chętnych.-powiedział Voldemort.-Goyle którą chcesz jako swoją niewolnicę?-zapytał.
-Lovegood-powiedział a Czarny Pan popchnął za pomocą zaklęcia moją przyjaciółkę w sidła tego okrutnego stwora.
-Nott a ty którą pragniesz?-zapytał.
-Patil-powiedział złowrogim głosem.
-Za twoje zasługi oddam ci ją-powiedział popychając zdrajczynię w stronę tego złoczyńcy.
-Krum?
-Weslay-powiedział a ta została popchnięta w stronę mojego byłego chłopaka.
-Dobrze a więc została nam ta brudna szlama Granger....a więc rozstrzygniemy to pojedynkiem-powiedział odrzucając mnie w kąt sali.Malfoy i Lastrage poszli w dwa końce sali.
-Ma to być zaklęcie tylko i wyłącznie rozbrajające.Raz.......Dwa.......Trzy!-krzyknął Snape a potem od razu rozległo się zaklęcie CONJUNCTIVITUS .Usłyszałam potem huk i ciało Lestrage leżące na kamiennej podłodze.Czyli od dzisiaj będę niewolnicą tej podłej gnidy łasicy Malfoya!
-Brawo Drconie a więc ta szlama jest twoja!-krzyknął Voldemort a Malfoy skłonił się nisko i mocno ścisnął moje ramię prowadząc chyba w stronę swoich komnat.Gdy zdjął z nich bariery,rzucił mnie na podłogę.





A oto i 1 rozdział.Mam nadzieję że wam się podoba!Następny pojawi się niebawem!